Wpisy w kategorii #PrzygodyNaDwóchKołach

Ruszasz w trasę. Nie wiesz, co Cię spotka. Za to tu dowiesz się, co spotkało nieustraszonych youtuberów i blogerów oraz naszych czytelników.

rowerem na Podkarpacie

Niezdobyta Twierdza Przemyśl

Poranek jest mglisty. Tropik namiotu, sakwy, rower i wszystko inne zostało solidnie spowite przez noc drobnymi kropelkami mgły. Cichy, leniwy początek dnia. Nawet ptaki milczą, jakby w niepewności, oczekując pierwszych promieni słonecznych. Czy także i dziś się pojawią i wybudzą świat ze snu? Jedyne, co słuchać, to kuchenka biwakowa, która z impetem podgrzewa wodę na kawę, wyrzucając w powietrze kolejne kropelki pary. Jakby jeszcze było jej w powietrzu mało.

Tagi:

Góry Izerskie na rowerze

Góry Izerskie rowerem

Dla wielu osób wakacje to czas lenistwa i wyjazdów do ciepłych krajów. Co zatem zrobić teraz, w czasach ogólnej paniki związanej ze zdrowiem? Wszelkie zagraniczne wyjazdy są utrudnione i dużo osób zastanawia się, jak spędzić urlop. I tu z pomocą przychodzi ROWER. „Dwa koła to przyjaciel, z którym przeżyjesz wiele niezapomnianych chwil, poznasz miejsca, w których zapewne nigdy byś się nie pojawił bez niego i zobaczysz widoki, których nigdy nie zapomnisz!” – tak przekonuje nas Kamila z bloga Kama on the Bike. Na naszą prośbę opowie nam dziś jedną ze swoich przygód rowerowych – być może zainspiruje Was do własnych wypraw? Mamy nadzieję, że przekonacie się, że poznawanie Polski z rowerowego siodełka wcale nie jest trudne.

Tagi:

Przejażdżka w Kampinosie

Ładnych kilka lat temu wybrałyśmy się z przyjaciółką na przejażdżkę. Plan był dość ambitny jak na niezbyt wprawne rowerzystki (żar lejący się z nieba, 20-kilometrowa trasa, Kampinos). Przygotowałyśmy się oczywiście bardzo profesjonalnie. Zapas przekąsek, napoje, kapelusze, koc piknikowy. Słowem – byłyśmy przygotowane idealnie na niczym niezmącony relaks na łonie przyrody.

Tagi:

wycieczka rowerowa

Samotność ma krótkie nogi

Przychodzi czasem taki moment, że potrzebujemy pobyć tylko ze sobą – odświeżyć głowę, poukładać to i tamto. U mnie taki moment przyszedł w pewien gorący sierpniowy weekend: wyciągnęłam z piwnicy rower, spakowałam sakwy i ruszyłam pociągiem na ukochane Mazury. To moje rodzinne strony, wyjazd zachowałam jednak w tajemnicy. Nie miałam sił na spotkania, góry jedzenia, niekończące się wymiany dowcipów z licznym kuzynostwem.

Tagi: